Nokia N900
Nokia N900 to w tej chwili najbardziej zaawansowany technologicznie telefon z Finlandii. W zasadzie to nawet nie telefon, ale tablet internetowy z funkcją rozmów głosowych. Czy dobry?
Zawartość zestawu
W zestawie, oprócz telefonu, baterii BL-5J, rysika oraz papierków, płyty i innych takich, znajdziemy:
- zestaw słuchawkowy typu in-ear z pilotem, podłączany do gniazda mini jack 3,5 mm,
- kabel video podłączany do gniazda mini jack 3,5 mm,
- kabel USB <-> micro USB,
- ładowarkę micro USB,
- adapter pozwalający na podłączenie Nokii N900 do ładowarek starego typu - z małą oraz dużą wtyczką,
- ściereczkę do ekranu.
Pierwsze wrażenie, wykonanie
Nokia N900 jest dość podobna do Nokii N97. Jest od niej jednak większa, a właściwie szersza. Grubość pozostaje podobna. Dokładne wymiary to 110,9 x 59,8 x 18 mm. To urządzenie to jednak ciężka kobyła - przynajmniej w porównaniu z innymi telefonami. Waży 181 g, a przy tym ma taką baterię jak Nokia 5800 XpressMusic, i jest wykonana głównie z plastiku.
Innym podobieństwem do Nokii N97 są użyte materiały - Nokia N900 to głównie plastik, z metalowymi akcentami. Jednym z takich akcentów jest charakterystyczna dla Nokii metalowa obwódka przedniej ściany, wraz z napisem Nokia umieszczonym poziomo - tak jak w... tak, zgadza się.
Podobny jest jeszcze panel z tyłu, wykonany z plastiku, obiektyw aparatu i jego osłona także nawiązują do N97, i to by było na tyle. N97 nie posiada na przykład podpórki pozwalającej na postawienie telefonu pod kątem. Nie posiada bo nie musi - tam wysunięcie klawiatury powoduje "postawienie" wyświetlacza - w Nokii N900 klawiatura jest po prostu wysuwana.
Różne jest też umieszczenie przycisków, portów czy przełączników - w Nokii N900 górną częścią telefonu jest coś, co normalnie uznajemy za prawy bok, więc wyłącznik jest obok klawisza aparatu, a przełącznik blokady ekranu - na dole. Na dole jest też gniazdo mini jack oraz jeden z głośników. Drugi, wraz z gniazdem micro USB jest na górze.
Ergonomia, klawiatura QWERTY
Nokia N900 jest wyposażona w oporowy ekran dotykowy, o przekątnej 3,5 cala. Mimo, że teoretycznie powinien być to ekran wciskany, moim zdaniem jest bardzo dobrze - o niebo lepiej niż w Nokii 5800 XpressMusic, Nokii N97, czy Samsungu Omnia HD. Oczywiście, telefon z jabłkiem na obudowie w tej konkurencji wygrywa, ale on póki co wygrywa zawsze. Przynajmniej dopóki patent na wyświetlacz z iPhone'a jest chroniony.
Wyświetlacz reaguje na nasze polecenia szybko i sprawnie, a do tego działa tu przewijanie kinetyczne. Mało tego, programiści Nokii postanowili zrobić coś wobec braku multi-toucha i pracują nad różnymi gestami. Na przykład zoom w przeglądarce internetowej polega na naciśnięciu na ekran i przesuwania palca w koło, zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Ekran to także urządzenie wyjściowe - przekątną wyświetlacza już znamy (3,5 cala), warto jeszcze wspomnieć o innych parametrach. Matryca TFT, wyświetlająca 16 milionów kolorów, całkiem jasna. Do tego duża rozdzielczość - 800 x 480. Tak jak w poprzednich tabletach internetowych, które miały jednak 4-calowe ekrany... Nie jest jednak źle - wszystko jest czytelne, a jeśli coś nie jest - można to powiększyć.
Inne przydatne narzędzie to realna klawiatura QWERTY. W pierwszych wersjach Maemo 5 w ogóle nie było wirtualnej klawiatury, więc było to jedyne narzędzie do wprowadzania tekstu. Zresztą, ta wirtualna rewelacyjna wcale nie jest. Tak czy inaczej, klawiatura przypomina rozmiarami tą z Nokii N97 mini, a wyglądem - z Nokii E90 czy E75. Klawisze nie są wystającymi i osamotnionymi wyspami, lecz się ze sobą stykają. Są dość duże i jeśli nie mamy ogromnych paluchów - także wygodne w obsłudze. Nie odkryłem niestety jak wprowadzać polskie znaki - pomaga w tym słownik. Za to przycisk Control działa jak w normalnej klawiaturze, a więc mamy skróty klawiszowe. Można kopiować i wklejać... Strzałki też są.
Oprócz klawiatury QWERTY są jeszcze 4 inne przyciski - włącznik, regulacja głośności (opcjonalnie zoom) oraz przycisk aparatu. Nie ma jednak żadnych klawiszy z przodu - sterowanie odbywa się głównie z poziomu ekranu.
System
Nokia N900 pracuje pod kontrolą Maemo 5. W świecie telefonów jest to nowość, ale poprzednie tablety internetowe Nokii korzystały właśnie z tej platformy, tyle że w poprzednich wersjach. Maemo jest o tyle ciekawym systemem, że jest po prostu dystrybucją Linuksa opartą na Debianie. Jeśli dla kogoś poprzednie zdanie jest czarną magią, powiem inaczej - ma dużo wspólnego z Ubuntu.
Laicy nie zrozumieją, a fanatycy już od dawna wiedzą, a źródła dodali do czytników RSS, jednakże warto o tym wspomnieć. Maemo jest w niewielkim stopniu ograniczonym systemem i mamy w nim do dyspozycji na przykład terminal. Odblokowanie konta root'a (administratora systemu) to kwestia minuty szukania w Google, a z repozytoriów bez problemu ściągniemy np. klienta lub nawet aplikację serwerową SSH. Repozytorium to w tym przypadku ważne słowo - jak w każdym innym systemie opartym o Debiana także tutaj repozytoria są głównym źródłem aplikacji. Chociaż jest jeszcze Ovi Store oraz wyszukiwarki internetowe.
Otwarte oprogramowanie nie jest jednak w stanie przyćmić źle zaprojektowanego interfejsu. Jednak kwestia złego UI jest w tym wypadku rzeczą względną. Użytkownicy którzy stykali się z tym telefonem po raz pierwszy - w tym ja - mieli z początku poważne problemy. Ci którzy znali takie trudne słowa marudzili wręcz o skopanym usability. Ja jednak po dość krótkim czasie wiedziałem już jak się ten telefon obsługuje, a nie miałem żadnej instrukcji obsługi i - podkreślę to raz jeszcze - ten test Nokii N900 to moje pierwsze spotkanie z Maemo w jakiejkolwiek wersji czy postaci. Nie widziałem wcześniej na oczy ani tego modelu, ani żadnego innego tabletu internetowego Nokii.
Trzeba się po prostu przestawić. Przede wszystkim do tego, że Nokia N900 działa wyłącznie w trybie poziomym - w pionie działa wyłącznie aplikacja "telefon", ewentualnie przeglądarka zdjęć, która automatycznie je obraca (tak, jest akcelerometr). Szczerze mówiąc to jednak nic strasznego - i tak używalibyśmy jej w trybie poziomym chcąc korzystać z klawiatury QWERTY. A w ikonki da się w zasadzie klikać jedną ręką, tą samą którą trzymamy urządzenie.
Niestety ręka ta musi być lewa, bo w lewym górnym rogu znalazły się najważniejsze pola. Takie jak przycisk menu/dashboard, czy sekcja statusu telefonu, której kliknięcie otworzy menu z dostępem do profili (do dyspozycji tylko dwa - głośny i cichy, a w zasadzie cztery - wyżej wymienione mogą dodatkowo mieć wibracje lub nie), skrótu do zegara i alarmów, skrótu do połączeń internetowych, Bluetooth, statusu komunikatorów, ustawiania jasności ekranu, regulowania głośności aplikacji, a nawet screencastów (nie działają) i screenshotów. To ostatnie to chyba kwestia jakiegoś dodatkowego plug-inu, ale nie wiem.
Wrócę jednak do tego przycisku menu. Prowadzi on do menu jeśli wszystkie inne aplikacje, a w zasadzie okna są wyłączone. Jeśli jednak otworzyliśmy jakąś aplikację, czy na przykład kilka okien w przeglądarce, prowadzi on do dashboardu - takiego efektownego menadżera aplikacji pokazującego otwarte okna. I dopiero w tym dashboardzie w lewym górnym rogu znajdzie się przycisk menu. Trzeba się przyzwyczaić. Tak samo jak do braku przycisku "anuluj" czy "wyjdź" w wielu oknach zasłaniających tylko część ekranu. Chcemy zamknąć to denerwujące okienko? Klikamy w jakąś część ekranu poza nim. Łatwo to odróżnić, bo będzie ona przedstawiała to, co znajduje się pod okienkiem, z dodatkowym filtrem powodującym efekt rozmycia.
Z przyciskiem menu ściśle związane są także powiadomienia. Jeśli otrzymamy nową wiadomość, nie odbierzemy połączenia lub otrzymamy jakieś inne powiadomienie, na początku na górze ekranu pojawi się malutkie okienko z informacją. Potem okienko zniknie, a ikona menu zmieni się w ikonę dashboardu, dodatkowo podświetloną. I w tym dashboardzie znajdzie się okienko z powiadomieniem. Dodatkowo świecić się też będzie dioda - jedna z trzech, które powodują, że lampka powiadomień może się świecić na dowolny kolor... zdefiniowany przez producenta, bo my koloru nie możemy ustawić.
Ustawienia w ogóle są dość ascetyczne. Możemy sobie zmieniać motywy, dźwięk dzwonka, konfigurować ustawienia sieci, E-mail for Exchange, itd, ale już układu ikon w menu nie zmienimy.
Zmienimy za to układ obiektów na ekranie głównym. Jednym z czterech ekranów głównych, na których możemy umieszczać ikony aplikacji, skróty do stron internetowych, widgety kontaktów oraz różne inne widgety - poczynając od kalendarza czy odtwarzacza muzycznego, na liczniku danych, Facebooku (do pobrania z internetu) czy prognozie pogody kończąc. Podobnie jak w Nokii N97, także tutaj widgety można pobierać z sieci.
Jeszcze jedno - ten telefon lubi internet, a już w szczególności niezabezpieczone WiFi i często będzie chciał się z nimi łączyć. Dla dobra baterii lepiej wyłączyć automatyczne skanowanie sieci bezprzewodowych. Dobrze jest się też wyposażyć w pakiet transferu danych - Maemo lubi się często aktualizować.
Telefon, książka adresowa
Jeśli chcemy wykonać połączenie - niestety tylko głosowe, bo z jakiegoś powodu kamera VGA umieszczona z przodu urządzenia nie znalazła w nim póki co zastosowania, możemy wybrać odpowiednią ikonkę w menu, lub - jeśli odpowiednio skonfigurowaliśmy telefon, obrócić go do pionu (i odczekać 2-3 sekundy). Jak już wcześniej wspomniałem, telefon jest jedyną aplikacją która działa także w trybie pionowym.
Główny ekran to lista ostatnich połączeń głosowych - zarówno tych wykonanych, jak i odebranych bądź nieodebranych. Na górze znajdziemy dwa przyciski - jeden służy do wyświetlania wirtualnej klawiatury numerycznej, a drugi - listy kontaktów. Na liście wyświetli się nam także lista liter alfabetu, służąca do szybkiego przeskakiwania. Litery są zgrupowane po 3 (z małymi wyjątkami), a na samej górze znalazła się jeszcze pozycja z cyframi. Co zrobić żeby dostać się do litery "C"? Wciskamy trzy razy przycisk "ABC". Mamy też normalną wyszukiwarkę, która pojawia się po wysunięciu klawiatury i automatycznym obrocie zawartości ekranu do trybu poziomego.
Oprócz uproszczonej listy kontaktów jest też normalna książka adresowa, działająca już tylko w poziomie. Jest ona zgodna ze standardem vCard, ma praktycznie nieograniczoną pojemność i tak dalej... Ciekawą funkcją jest za to wyświetlanie historii połączeń z danym kontaktem. Otrzymamy wtedy listę stu ostatnich połączeń z danym kontaktem, każdego rodzaju - niezależnie od tego, czy było to połączenie wykonane, 10 odebranych pod rząd, SMS, e-mail czy połączenie przez Skype, a może wiadomość na Google Talk.
Wspomniałem o połączeniu przez Skype. Nokia N900 natywnie obsługuje połączenia przez VoIP czy Google Talk. Do tego stopnia natywnie, że jeśli jakiś kontakt ma przypisany Google ID, opcja połączenia przez GTalk pojawi się obok połączenia głosowego z jego telefonem komórkowym czy stacjonarnym. Ze Skype jest jeszcze inaczej, bo za sprawą Skype Out dostajemy wybór - czy chcemy połączyć się z jakąś komórką przez sieć komórkową, czy przez Skype.
Wiadomości
Nokia N900 w jednym dogoniła iPhone. W braku obsługi MMS-ów. Przynajmniej oficjalnie, bo w internecie są różne aplikacje które mają tą funkcję dodać. Jednak z tego co czytałem pozostawiają one wiele do życzenia. Musimy się więc zadowolić wiadomościami SMS, e-mailami oraz komunikatorami internetowymi.
Do obsługi tych pierwszych oraz komunikatorów służy aplikacja, nazwana w polskiej wersji "rozmowy". Ma ona dużo wspólnego z wiadomościami w iPhone, bowiem wyświetlają się tu one w postaci wątków - każdy kontakt ma swój własny, w którym wyświetlają się zarówno odebrane, jak i wysłane wiadomości. Limity pojemności chyba nie istnieją - mamy do dyspozycji 32 GB pamięci wewnętrznej. Tak, są raporty.
Między SMS-ami mogą się nam wyświetlać także wiadomości z komunikatorów. Także bez możliwości przesyłania zdjęć. Obsługiwane natywnie protokoły to Ovi, Skype, Google Talk, Jabber oraz SIP. O żadnych innych nie słyszałem, a jak ktoś chce na przykład Gadu-Gadu, zawsze może sobie ściągnąć Pidgina. W końcu Maemo to Linux.
Aplikacja do obsługi poczty elektronicznej jest niezła, chociaż nie idealna. Brakuje jej pusha - dostępna jest tylko technologia fetch, przy której możemy ustawić częstotliwość 5 minut. Poza tym jest to porządny i pełny klient poczty, z obsługą kont POP3 oraz IMAP, załączników, wiadomości w HTML-u itp.
Organizer, itd
Osoby które szukają telefonu z dobrym organizerem oraz innymi narzędziami biurowymi nie powinny być zawiedzione. Kalendarz wyświetla informacje w postaci widoku miesięcy, tygodni oraz zdarzeń, obsługuje różne kalendarze - możemy oddzielać wydarzenia prywatne od służbowych, albo dodać jeszcze inne kryterium. Ucieszą się też miłośnicy wysyłania życzeń - kalendarz pobiera automatycznie informacje o urodzinach z książki adresowej. A ponieważ tą drugą można synchronizować z Facebookiem... na szczęście można wyłączyć wyświetlanie kalendarza z datami urodzin.
Są też notatki oraz lista zadań, a wszystko razem możemy wyświetlić w formie widgetu na ekranie głównym.
Dobry jest też kalkulator. Z początku wygląda niepozornie - ot, prosta aplikacja, jak w Symbianie. Na szczęście jest też tryb naukowy, który nie posiada co prawda funkcji trygonometrycznych, ale już funkcje pamięci, potęgowanie, odwrotności liczby oraz działania w nawiasach.
Od nowoczesnego smartfonu wymaga się też z reguły obsługi plików PDF. Nokia N900 zapewnia takową. Gorzej jest za to z plikami Microsoft Office. Dostępna jest tu aplikacja Documents to Go, która pozwala na miesiąc próby, a następnie żąda dolarów lub euro. Mówi się co prawda o możliwości instalacji pakietu OpenOffice.org oraz o pracami Nokii nad KOffice dla Maemo, ale póki co w prosty sposób tego nie zainstalujemy.
Bez problemu działa za to notatnik pozwalający tworzyć pliki w formacie TXT oraz menedżer plików. Tym razem jest on jednak mocno ograniczony - daje dostęp jedynie do naszego katalogu domowego oraz do karty pamięci. Chcemy inne systemowe katalogi? Zapraszam do konsoli. Lub przeglądarki internetowej.
N900 to Nokia, więc posiada też Ovi Maps. Aplikację która umożliwia wyświetlanie map czy tam zdjęć satelitarnych, nawigację oraz gwarantowane spowolnienie systemu. Niestety z jakiegoś powodu mapy od Nokii są raczej niekompatybilne z tym urządzeniem. Za to mają kompas.
Jak zwykle standardowe aplikacje to nie wszystko, a w internecie znajdziemy tego więcej. Na przykład vim.
Domyślnie jest też Microsoft Exchange.
Internet
Przeglądarka internetowa to jedna z mocniejszych stron tego urządzenia. Domyślna aplikacja nazywa się MicroB i jest oparta o silnik Gecko - ten sam, z którego korzysta Firefox. Zresztą, Mozilla szykuje własną, mobilną, wersję swojej przeglądarki, której wersja beta jest dostępna w wersji właśnie dla Maemo. Niestety, to tylko beta, pełna błędów.
Firefox na Nokii N900
W każdym razie standardowa przeglądarka stoi na bardzo wysokim poziomie i nie widzę potrzeby zastępowania jej. Doskonale radzi sobie z HTML (4.01), XHTML, XML, JavaScript, a także z wszystkimi modnymi wynalazkami powodującymi dynamiczne ładowanie zawartości bez potrzeby przeładowywania strony. Tak, Facebook działa normalnie, razem z czatem. Jest też Flash. Taki normalny, bez dopisku "Lite". Tyle tylko, że w wersji 9.5.
Obsługa normalnego Flasha oznacza na większości stron jedno - reklamy. Dla telefonu komórkowego są one zabójcze, nawet jeśli ekran ma rozdzielczość 800 x 480. Procesor to jednak dalej "marne" 600 MHz i wyświetlanie toplayera potrafi szybko zawiesić urządzenie. Na szczęście MicroB obsługuje wtyczki i dostępny jest AdBlock Plus w wersji dla Nokii N900.
Przeglądarka może wyświetlać kilka okien (odradzam nadużywanie - to dalej komórka, nawet nie netbook), zapamięta hasła i posiada funkcję zakładek, do których odnośniki (w postaci miniaturki strony) możemy mieć też na głównym ekranie. Działa też streaming wideo.
Przeglądarka posiada także gesty, o których wspominałem już wcześniej - oprócz zoomu pozwalają one także np. na zaznaczanie tekstu. Potem wystarczy Ctrl+C, a co dalej to już wiecie...
Jest też czytnik RSS i widget pozwalający na wyświetlanie nowości z danego kanału. I uploader plików, a konkretnie zdjęć do serwisów społecznościowych.
Multimedia
Do odtwarzania plików multimedialnych służą zasadniczo dwie aplikacje. Przeglądarka zdjęć oraz odtwarzacz multimedialny. Pierwsza pozwala na oglądanie zdjęć, niestety bez możliwości powiększania ich na ekranie, pokaz slajdów, kadrowanie (przycinanie), tagowanie oraz udostępnianie - przez Bluetooth, e-mail lub jeden z kilku obsługiwanych serwisów internetowych. Jest też tryb edycji umożliwiający usuwanie efektu czerwonych oczu, zmianę rozmiaru całego zdjęcia czy regulację jasności i kontrastu.
Odtwarzacz multimedialny kryje w sobie z kolei obsługę muzyki, filmów oraz radia internetowego. Odtwarzane pliki dźwiękowe muszą mieć formaty MP3, WMA, AAC lub WAV. Są automatyczne listy odtwarzania, możemy też tworzyć ręcznie własne.
Widget na ekranie głównym? Oczywiście, że jest.
Jeśli chodzi o odtwarzanie filmów, obsługiwane formaty to WMV, RealVideo, MP4, AVI, DivX, XviD. Jakby tego wszystkiego było mało, możemy też doinstalować dodatkowe dekodery - zarówno dla plików audio, jak i wideo. Dzięki temu Nokia N900 może odtwarzać pliki OGG i FLAC, a także filmy z dźwiękiem w formacie AC-3, filmy w formacie FLV i kilka innych. Projekt jest cały czas rozwijany, więc być może wkrótce pojawią się kolejne formaty. Nie działa też obsługa filmów w rozdzielczości większej niż 848 x 480, ale oglądanie filmów w rozdzielczości HD na ekranie o rozdzielczości 800 x 480 to i tak średni pomysł.
Do słuchania radia też potrzebujemy dodatkowej aplikacji - Nokia zaimplementowała nadajnik FM i jego obsługę z poziomu ustawień telefonu, ale z odbiornikiem jest już gorzej. Ta dodatkowa aplikacja wymaga do działania włączonego Bluetooth oraz podłączonych słuchawek - brzmi trochę jak wynalazki McGyvera. Chyba, że mamy ochotę na radio internetowe - odtwarzacz multimedialny nie ma z nim problemów.
Są jeszcze gry. Nie liczcie jednak na wysokobudżetowe produkcje Gameloftu czy EA - Linux jest z reguły poza obszarem zainteresować twórców głośnych tytułów i Maemo nie jest tu wyjątkiem. Jednak użytkownicy systemów spod znaku pingwina też lubią pograć i dlatego możemy na tym telefonie zainstalować gry takie jak SuperTux (dość popularny klon Super Mario Bros), Wormux (klon gier z serii Worms - tych starych, jeszcze w 2D), różnego rodzaju mahjongi czy szachy, a także - na przykład - emulatory starych, przenośnych, konsol Nintendo - GameBoy oraz GameBoy Advance. Niektórzy to lubią.
Aparat
Nokia N900 ma aparat o standardowych parametrach. Przynajmniej jeśli chodzi o telefony Nseries. Tak, 5 megapikseli. Tak, Carl Zeiss, a więc i obiektyw Tessar. Do tego w charakterze lampy błyskowej występują dwie diody LED. Typowe, prawda?
Typowe są też ustawienia - ten aparat jest raczej automatem. I robi "zwyczajne" zdjęcia jak na telefon - z szumami, lekko zabarwione, i tak dalej. Chociaż nie miałem okazji sprawdzić tego telefonu w pełnym słońcu, niestety...
Autofocus działa nieźle.
Zdjęcia wykonane w nocy także są niezłe, a lampa błyskowa czasami przeszkadza. Lampa - z prawej.
Oprócz zdjęć, N900 kręci także filmy. W rozdzielczości WVGA (848 x 480) i 25 klatkach na sekundę.
Połączenia
GPRS? Tak. EDGE? Tak. 3G? HSDPA do 10 Mbps, HSUPA do 2 Mbps. WiFi? 802.11 b/g. Bluetooth? 2.1, z obsługą A2DP. GPS? Wewnętrzny, z wsparciem w postaci A-GPS. Jakby tego było mało, znalazł się też port podczerwieni. Kwestia połączeń bezprzewodowych jest zatem, jak widać, rozwiązana bardzo dobrze.
Zawsze możemy też skorzystać z karty micro SD o pojemności do 16 GB lub kabla micro USB. Ten ostatni pozwala na ładowanie urządzenia lub wykorzystywanie go w charakterze pamięci masowej lub przez aplikacje Ovi Suite. Wsparcia dla iSync czy Nokia Multimedia Transfer niestety nie ma. Jest za to Nokia Transfer - możemy przy użyciu Bluetooth synchronizować książki adresowe i kalendarze między N900 a innymi telefonami Nokii.
Bateria
Jeśli chodzi o baterię, moja skala ocen jest obiektywna. Nie zawsze była, ale ostatecznie uznałem że tak będzie najlepiej. Dlatego zaawansowane technologicznie telefony są raczej skazane na niskie wyniki, góra średnie.
Nokia N900 nie jest tu wyjątkiem. No bo nie oszukujmy się - jak długo litowo-jonowa bateria o pojemności 1320 mAh będzie zasilać urządzenie z Linuksem? Idealnym punktem odniesienia jest tutaj Nokia 5800 XpressMusic wyposażona w ten sam model baterii (BL-5J). Deklarowany czas czuwania muzycznej Nokii to maksymalnie 406 godzin. A N900? 96 godzin. Tak jest. 4 doby czuwania i nic więcej.
A przy używaniu jest jeszcze gorzej. Odradzam intensywne wykorzystywanie internetu - nie mamy wtedy szans nawet na dotrwanie do wieczora. A już przez WiFi z jednocześnie włączonym trybem telefonu...
Przy 30-60 minutach rozmów głosowych dziennie i podobnej ilości SMS-ów, bez internetu, też nie mamy zbyt dużych szans na dotrwanie do rana. Trzeba nosić ze sobą ładowarkę. Albo kabel USB.
Na koniec...
Nokia N900 to moim zdaniem bardzo dobrze wykonane urządzenie, na pewno od strony oprogramowania. Nie mogę jej jednak polecić każdemu. Po pierwsze ze względu na baterię, a po drugie - ze względu na jej możliwości. Niby Maemo jest prostą w obsłudze dystrybucją Linuksa, ale jeśli dla kogoś tryb tekstowy jest czarną magią, polecam iPhone'a. Albo Nokię N97. Albo HTC Hero. Nie N900 w każdym razie.
Test przeprowadził: Marcin Sierant


