Sony Ericsson C510
C510 to tani telefon z linii Cyber-shot. W zasadzie mógłby nawet tego logo na obudowie nie mieć - 3,2 megapikselowa matryca to w dzisiejszych czasach nic specjalnego. Jest to zatem po prostu zwykły telefon, o klasycznym wyglądzie. Czy wart naszej uwagi? Sprawdziliśmy.
Zawartość pudełka
W pudełku oprócz telefonu, baterii (litowo-polimerowa, 930 mAh), karty pamięci M2 (Memory Stick Micro) o pojemności 2 GB oraz różnych ulotek znajdziemy:
- ładowarkę,
- kabel USB,
- zestaw słuchawkowy z mikrofonem.
No i ta karta pamięci. Ok, 2 GB to całkiem dużo jak na niemuzyczny telefon, ale dlaczego Sony cały czas idzie w zaparte z tym formatem Memory Stick? Już nawet Nokia zrezygnowała z MMC, RS MMC i miniSD na rzecz microSD, które powoli staje się standardem. Ba! W niektórych telefonach Sony Ericsson też znajdziemy microSD (np. w XPERII albo Satio). Właściwie to pytanie retoryczne, więc tym gorzej dla SE.
Pierwsze wrażenie
Sony Ericsson C510 to zwykły telefon, tzw. bar. Jest klockiem o wymiarach 107 x 47 x 12.5 mm, a więc niezbyt dużych i jest prawie w całości wykonany z plastiku. Prawie, bo osłona aparatu jest metalowa. Mimo tego w wersji srebrnej wygląda, jakby był w całości metalowy.
Jest to dość ładne urządzenie, mimo tego że nie podoba mi się wygląd klawiszy funkcyjnych, które wyglądają jak wzięte żywcem z telefonu sprzedawanego w Chinach czy Japonii - najpierw funkcje, potem design. Na zdjęciach wyglądało to ładniej. Pewnie mniej bym narzekał, gdybym trafił na czarną wersję (z niebieskim paskiem po bokach), ale z drugiej strony cieszę się, że nie trafiłem na białą (z czerwonym paskiem).
Nokia 6300 vs Sony Ericsson C510
Mimo, że to telefon z linii Cyber-shot, na pierwszy rzut oka tego nie widać. Aparat jest bowiem schowany pod osłonką, która wygląda jak integralna, nieruchoma część telefonu i sprawia, że jego tył wygląda w miarę jednolicie, a przedzielony jest dlatego, że jakoś trzeba tą baterię wyjmować. To ciekawe rozwiązanie - z reguły obecność aparatu podkreśla się trochę bardziej niż nazwą marki na obudowie.
Z lewej strony znajdziemy gniazdo do akcesoriów i gniazdo karty pamięci, a z prawej regulację głośności i przycisk aparatu.
Ergonomia
C510 jest dość lekki - waży 92 gramy. Dzięki temu dłuższe trzymanie go w dłoni nie męczy, a dzięki swoim wymiarom mieści się w niej niemal idealnie.
Klawiatura jest wygodna i nie męczy, chociaż mogłaby być większa. Przy szybkim pisaniu można omyłkowo wciskać inne przyciski.
Do ekranu także nie mam zastrzeżeń. Przekątna 2,2 cala, rozdzielczość 240x320. Zastosowano tu matrycę TFT wyświetlającą 256 tysięcy kolorów i wszystko jest czytelne, nawet w słońcu. Tym bardziej, że jasność wyświetlacza można regulować.
Problemem jest za to aparat. Jego obiektyw umieszczono na samej górze obudowy. To sprawia, że trzymając telefon oburącz przy wykonywaniu zdjęć możemy przypadkowo wsadzić palce w kadr. Trzeba się pilnować, albo trzymać telefon jedną ręką. Dobrze, że jest lekki.
System
System operacyjny w tym telefonie nie różni się praktycznie w ogóle od tego z modeli C905, K850, K800, itd. Jedyne różnice to detale. Oznacza to między innymi brak możliwości instalacji innych aplikacji niż te napisane w Javie. To jednak telefon, nie smartfon, więc nie możemy wymagać zbyt wiele.
Szczególnie jeśli system jest dość stabilny i logicznie skonstruowany, tak jak ten. Chociaż czasami zdarza mu się lekko przywiesić.
C510 zasadniczo nie obsługuje wielozadaniowości, ale są od tego wyjątki - odtwarzacz MP3, czy aplikacje napisane w Javie które mogą pracować w tle (choć nie wszystkie). Z drugiego typu programów wydziela się jeszcze jedną podgrupę - aplikacje, które mogą zostać uruchomione w trybie gotowości. Jest to pewna forma rekompensaty za brak aktywnego trybu gotowości czy widgetów.
Tak więc zamiast kalendarza możemy wyświetlać na ekranie... animację przedstawiającą 3 zegary w różnych strefach czasowych oraz krokomierz (wykorzystujący akcelerometr). Można także wyświetlać kanały RSS.
Między aktywnymi aplikacjami, a generalnie między jedną aktywną aplikacją a menu (ten telefon nie udźwignie zbyt wielu uruchomionych procesów naraz) przełączymy się korzystając ze specjalnego menu, w którym znajdziemy też powiadomienia o nowych zdarzeniach, skróty i menu do internetu - z odnośnikami do strony startowej, wpisywania adresu, wyszukiwarki oraz zakładek. To akurat jeden z lepszych pomysłów w Sony Ericssonach.
Mniej trafionym pomysłem są style menu. Możemy je wyświetlać jako siatkę, listę oraz styl obrotowy - poziomą listę z ładnymi efektami graficznymi. Jest jeszcze jeden styl - "styl menu". Jest to po prostu widok siatki z innymi ikonami (lansowanymi od jakiegoś czasu przez Sony Ericsson zamiast tych standardowych).
Ma on jednak jedną wadę - każdy ruch manipulatorem kierunkowym sprawia, że telefon wibruje. Bardzo śmieszne! Nie cierpię tego w telefonach dotykowych, ale mogę to jeszcze jakoś przeboleć. Ale w klasycznym telefonie?!
Połączenia i książka adresowa
Numery telefonów wybiera się w bardzo prosty sposób - wpisując na klawiaturze numerycznej. Dodatkowo życie ułatwi nam wyszukiwarka - wpisując jakieś cyfry dostaniemy na ekranie kontakty, których numery telefonów zaczynają się od tego ciągu oraz te, których nazwy zaczynają się od liter którym dane cyfry odpowiadają. Bardzo przydatne.
W czasie rozmowy możemy zawiesić połączenie, rozpocząć konferencję, wyłączyć mikrofon, włączyć tryb głośnomówiący oraz... włączyć nagrywanie rozmowy.
Mamy także rozmowy wideo. Okno z wizerunkiem naszego rozmówcy jest niezłych rozmiarów, a my możemy przesyłać obraz z kamery do wideorozmów, z głównego aparatu lub - jeśli nie chcemy pokazywać naszego wizerunku - zapisane zdjęcie.
Książka adresowa jest standardowa - vCard, wysyłanie wizytówek, zdjęcia, nieograniczona ilość pól dla jednego kontaktu, itd. No, może "nieograniczona" to za dużo powiedziane - książka pomieści 1000 kontaktów i 7000 numerów, adresów i innych detali. Plus 500 numerów z karty SIM. To dość dużo i normalny człowiek, który nie ma kilkuset kontaktów służbowych raczej nieprędko zapcha tą książkę.
Rejestr rozmów jest i niestety nie pokazuje czasu połączenia.
Wiadomości i e-mail
C510 obsługuje SMS-y, MMS-y i wiadomości e-mail. Radzi z tym sobie nieźle - np. jedynym limitem jest chyba pojemność pamięci wewnętrznej telefonu. Są raporty, słownik T9, a MMS-y wysyła się w prosty sposób.
Nowością jest widok konwersacji, żywcem zerżnięty z iPhone'a. Nawet kolorystyka dymków jest podobna, tylko odwrócona - na zielonym tle są wiadomości odebrane, a na białym - wysłane. Abstrahując jednak od (braku) oryginalności tego pomysłu, to całkiem przydatna funkcja, zwłaszcza gdy SMS-y kosztują śmieszne pieniądze i często wysyłamy ich po prostu dużo.
Niestety Gmail mi tu nie działał. Podałem adres i hasło i telefon sam rozpoznał ustawienia (zweryfikowałem je potem i były poprawne, łącznie ze wszystkimi portami), ale niestety nie chciał się synchronizować z moją skrzynką. Nie wiem dlaczego. Wiem za to, że ten telefon obsługuje pusha i załączniki.
Jest też komunikator, ale nie bardzo rozgryzłem o co w nim chodzi.
Internet
Sony Ericsson reklamuje C510 jako "telefon z Facebookiem". Niestety, mój egzemplarz był pozbawiony tej funkcji i nawet update oprogramowania nie pomógł. Byłem więc skazany na wyłącznie łaskę i niełaskę przeglądarki internetowej.
Jest to, tak jak w telefonach Samsung, NetFront Browser. Przeglądarka ta radzi sobie z większością stron w HTML-u, XHTML-u, poradzi sobie także z JavaScript, ale z Adobe Flash już nie. Drugą wadą jest fakt, że z przeglądaniem większych stron internetowych też nie radzi sobie najlepiej - często działa za wolno. Możemy za to oglądać miniaturę danej strony, żeby szybko ją przewijać.
Do dyspozycji mamy także technologię SmartFit, które zmieni sposób wyświetlania strony na taki, żeby nie trzeba było jej przewijać w poziomie. Ładnie takie strony nie wyglądają, ale jeśli są dobrze napisane, jest do przynajmniej wygodne.
Mamy też kanały RSS, które można wyświetlać w trybie gotowości. To jednak bardziej zabawka niż przydatna funkcja. Nie znam za wielu osób które przeglądają RSS-y w autobusie, to się robi jednak przy wykorzystaniu konwencjonalnego komputera.
Kalendarz i aplikacje biurowe
Sony Ericsson C510 nie nadaje się na mobilne biuro. Nie obsługuje plików Microsoft Office ani PDF i kalendarz też ma przeciętny. Możemy sobie, owszem, zapisywać co nam się żywnie podoba, łącznie z tworzeniem zadań do wykonania, ale obsługa kalendarza jest raczej utrudniona. No i szkoda, że nie ma tu żadnego aktywnego trybu gotowości z kalendarzem.
Mamy także stoper, minutnik, kalkulator prosty z konwerterem, menedżer plików, itd.
Multimedia
Odtwarzacz multimediów jest tu taki jak w C905 czy XPERII, a pierwszy raz spotkałem się z nim w modelu K850. W dalszym ciągu regularnie się zacina, a jednocześnie wykorzystuje akcelerometr.
Zdjęcia można oglądać, powiększać, wysyłać, tagować oraz edytować (dodawać proste efekty i takie tam różne) w aplikacji Photo DJ.
Filmy także generalnie można oglądać. W dwóch trybach - normalnym oraz spowolnionym, bez dźwięku. Możemy też zrobić zrzut pojedynczej klatki. C501 odtwarza filmy w formatach MP4 i 3GP.
Jest jeszcze jeden rodzaj odtwarzanych filmów - klipy z YouTube. W odtwarzacz multimediów został wbudowany klient, który umożliwia nam oglądanie filmów w oknie wyglądającym jak to na stronie YouTube.com - z czerwonym paskiem postępu lub na pełnym ekranie jeśli obrócimy telefon. Mamy też dostęp do naszego konta, możemy filmy oceniać, wysyłać linki przez e-mail, oglądać powiązane klipy, itd.
Do tego mamy odtwarzacz muzyczny. Nieco skrzywdzony przez słuchawki i bez możliwości sterowania w trybie gotowości. Możemy za to tworzyć playlisty i wyświetlać utwory wg. wykonawców czy albumów, ściągać i odsłuchiwać podcasty i słuchać audiobooki. Wszystko to pod warunkiem, że pliki są w formatach MP3, WMA lub AAC.
Jest też radio z RDS, które wymaga słuchawek z anteny. Nie stroi się co prawda automatycznie, ale pozwala na sprawdzanie przy użyciu TrackID nazwy i wykonawcy odtwarzanego w radio utworu. To ciekawe zastosowanie technologii, która jest jednym z lepszych wynalazków Sony Ericssona. Docenili to w końcu także konkurenci i Samsung także umożliwia rozpoznawanie muzyki.
Możemy też zagrać w gry Java - domyślnie są to tak znane pozycje jak Bubble Town, NitroStreet Racing oraz Sudoku. Od czego jest jednak internet, prawda?
Aparat
Aparat w tym telefonie jest dziwny. Albo trafiłem na jakiś uszkodzony egzemplarz, albo z aparatem w modelu K800 nie ma nic wspólnego. Mimo, że to Cyber-shot i też ma matrycę 3,2 megapiksela.
Mamy listopad i trudno o słoneczny dzień, więc musiałem robić zdjęcia w dniu pochmurnym i deszczowym. No i okazało się, że nie chcą wyjść. Ustawiałem balans bieli na pochmurny, licząc na to że to coś zmieni, ale się przeliczyłem.
Nie pomogło też przejście na drugą stronę fotografowanego obiektu.
Dopiero kolejna zmiana kąta pozwoliła na wykonanie zdjęć. Nieco rozmazane. Co ciekawe, z innym zdjęciem nie było problemu.
Zdjęcia w nocy? Mogłem zapomnieć, mimo lampy błyskowej. Z odległości 3 metrów nic nie wychodziło. Malutkie diody LED to za mało.
Dobrze, że autofocus jako-tako działa.
Oprócz podstawowego trybu mamy także Smile Shutter - tryb, w którym zdjęcie zostanie zrobione automatycznie gdy ludzie w kadrze się uśmiechną. Działa. Możemy też robić zdjęcia panoramiczne, czarno-białe, w sepii, zmieniać balans bieli, i tak dalej...
Możemy także nagrywać filmy. W rozdzielczości QVGA (320x240), ale za to z 30 klatkami na sekundę.
Połączenia, PC & Mac
Sony Ericsson C510 obsługuje sieci 2G - a w nich technologie GPRS i EDGE, oraz 3G - UMTS i HSDPA z maksymalną prędkością 3,6 Mbps. Do tego mamy Bluetooth 2.0.
Tyle bez przewodów. Z kabli mamy także USB 2.0, z możliwością ładowania telefonu. Telefon możemy podłączyć do PC lub Maka, w trybach telefonu, transferu multimediów, drukowania oraz pamięci masowej. Ostatni tryb jest o tyle ciekawy, że daje nam dostęp do dwóch zasobów - karty pamięci oraz pamięci telefonu. To chyba jedyny producent, który umożliwia coś takiego.
Podłączenie C510 w trybie telefonu do Macintosha pozwala nam skorzystać z iSync (plug-in na stronie producenta), a do komputera z Windows - z Sony Ericsson PC Suite, aplikacji umożliwiającej zarządzanie telefonem, kontaktami, itd. oraz aktualizację firmware.
Jest jeszcze karta pamięci o pojemności 2 GB. Niestety, Memory Stick Micro jest popularnym formatem tylko w świecie Sony i nie dostaliśmy nawet przejściówki do Memory Stick DUO Pro. Jak widać, to ma być po prostu rozszerzenie pamięci. Ruchome, na wypadek gdybyśmy te 2 GB w całości zajęli. Nie wiem tylko w jaki sposób...
Bateria
Litowo-polimerowa bateria o pojemności 930 mAh kiedyś starczała na długo. Najwyraźniej jednak 3G nawet w trybie gotowości wymaga dużych dostaw energii i telefon nawet przy umiarkowanym używaniu - tj. do 30 minut rozmów, kilku SMS-ach i kilkuset kilobajtach - wytrzymywał trochę ponad 2 doby. Synchronizacji e-mail nie używałem, w końcu skrzynka nie działała.
Na koniec...
C510 to zwykły, dobrze wykonany telefon. Nie powala awangardowym designem, ani mnogością funkcji. Po prostu pozwala nam rozmawiać, wysyłać SMS-y i korzystać z szybkiego internetu, a przy okazji raz na jakiś czas zrobić kiepskie zdjęcie. Jednocześnie nie jest drogi i jeśli ktoś potrzebuje po prostu telefonu komórkowego, a nie napakowanego funkcjami przenośnego komputera - jest to dobry wybór.
Test przeprowadził: Marcin Sierant




